My i Mehoffer – spotkanie drugie

Trudna droga do Boga, czyli historia tureckiego kościoła

Kościół – ileż znaczeń ma to słowo. Zaczynając od budynku, przez organizację, miejsce spotkań, kończąc na symbolu miłości do Boga, ciężkiej pracy, cierpliwości i wytrwałości, a tej przy budowie tureckiego kościoła trzeba było naprawdę wiele. Uderzenie pioruna, najazd Krzyżaków, śmierć parafian – to tylko zapowiedź drugiej drogi, jaką musieli przebyć mieszkańcy, aby stworzyć Boży Dom.

Nasza opowieść rozpoczyna się w połowie XII wieku, kiedy to powstała parafia. Pierwszy kościół, prawdopodobnie pod wezwaniem Jana Chrzciciela był drewniany i niestety został spalony przez Krzyżaków, którzy w 1331 roku pustoszyli okoliczne wsie. W tym samym miejscu zbudowano drugi, pod tym samym wezwaniem, tylko w stylu gotyckim. Jego zwieńczeniem była wysoka wieża. Jednak powtórzył on los poprzednika i spłonął wraz z sąsiednimi domami. Ocalałe mury obniżono i odbudowano. Wtedy też uderzył w niego piorun. Ale po burzy zawsze wychodzi słońce, nieprawdaż? Niestety nie na długo, bo kościół runął. Turkowianie musieli być naprawdę upartymi ludźmi, albowiem w tym samym miejscu ponownie odbudowali budynek… aby później go rozebrać, bo okazał się za mały.

Współczesny kościół został zbudowany według projektu ojca i syna – Konstantego i Jarosława Wojciechowskich (architektów z Warszawy). Wydawałoby się, że passa nieszczęść dobiegła końca. Nic bardziej mylnego. 15 minut po odprawieniu pierwszej mszy, zawaliła się północna cześć, czego skutkiem była śmierć dwóch parafian. Wtedy też Konstanty Wojciechowski wycofał się z dalszej pracy, a projektem w pełni zajął się jego potomek. Dokonał on kilku zmian, m. in. ustawił ślepe okno. Pod jego czujnym okiem budowa szczęśliwie dobiegła końca.

Kolejnym krokiem był wystrój kościoła. Mieszkańcy okolicznych wsi ufundowali geometryczne witraże, natomiast turkowianie dokonali zakupu trzech ołtarzy. Mimo wszystko wnętrze musiało bardzo marnie wyglądać. Dlaczego? Otóż, gdy J. Mehoffer pierwszy raz wszedł do budynku, powiedział do zaprzyjaźnionego księdza Florczaka: „Kościół masz piękny, ale wystrój paskudny”. Od tego też rozpoczęła się działalność artysty w Turku. Aktualny wygląd wnętrza to dzieło właśnie jego,
a mowa tutaj nie tylko o polichromiach, ale także witrażach, stacjach drogi krzyżowej i stallach. Szczególnie warto zwrócić uwagę na freski ozdabiające prezbiterium, które przedstawiają m. in. Jezusa w kapeluszu. Jest to prawdziwy fenomen, albowiem nigdzie indziej na świecie Chrystus nie został ukazany w taki sposób. Czy robią wrażenie? Zdecydowanie tak, zresztą jak cały kościół, który powinien zobaczyć każdy. Ale aby o tym się przekonać, trzeba zobaczyć „mały Mariacki” samemu. Dlaczego Mariacki? To już inna historia.

Tymczasem dzisiejszą opowieść już kończymy i zachęcamy do zapoznawania się zarówno
z poprzednimi jak i następnymi, albowiem współpraca klasy IIB z Muzeum nadal trwa, a naszą wiedzą zaskoczymy Państwa jeszcze nie raz.

Dżesika Dominiak

( klasa polonistyczno – dziennikarska I LO w Turku)

14600757 1143052919114463 433875968 o

14632744 1143052675781154 675100132 o

flaga2

2019 srebrne liceum perspektywy

NASZE LICEUM

 

TV SALA 100

 

powiat innowacji

men

KOwP

cke

oke1

stowarzyszenie

vulcan

poczta

bip

NASK IT SZKOLA

mLegitymacja

mLegitymacja

lektury gov pl

szkola mistrzow programowania

ling logo 400